selma blog

Twój nowy blog

Myślałeś o tym? Ja tak. Wiesz czego chcę. Czego pragnę. Tylko o tym
myślę. Niczego więcej mi nie potrzeba. Byłeś daleko a jednocześnie tak
blisko. Teraz cały czas jesteś daleko. Co się zmieniło? Jaki błąd
popełniłam? A może wszystko przemija z czasem? Rzadko nie wiem co
powiedzieć. Czemu nie? Nie mówić słów, których się potem żałuje. Do
kogo mogę mieć żal? Chyba tylko do siebie samej. Że zaufałam, że
uwierzyłam. I ty także. Nie wierzyłeś w te farmazony, które o mnie
opowiadają ludzie. Za to byłam Ci wdzięczna. Ty pierwszy nie
posłuchałeś swoich najlepszych przyjaciół i uwierzyłeś we mnie.
Odkryłeś coś pięknego. Czemu tak bardzo chciałeś to stracić? Czy ja mam
nadzieję? Oczywiście. Czy wierzę? Nadal. Czy przestanę? Nie wiem. W
przyszłym roku będą miały miejsce duże zmiany. Nie zawaham się
walczyć… przeciw Tobie. I nawet jeżeli przegrasz, choćby ze mną, dla
mnie nadal będziesz zwycięzcą. Dałam Ci drugą szansę. Cieszyłeś się jak
małe dziecko. Dlaczego ja za mniejsze przewinienie jej nie otrzymałam?
Dlaczego jeśli próbuję wszystko naprawić odtrącasz mnie? Nie wiem. Już
nic. Kochać – jak to łatwo powiedzieć.

Życie

8 komentarzy

Czym jest życie? Na czym tak właściwie polega? Kiedyś bardzo chciałam doświadczyć śmierci. Nie wiem czemu. Taki wiek, kaprys? Teraz panicznie się jej boję, boję się stracić to, na co tak ciężko pracowałam, boję się stracić tyle wspaniałych osób, które mnie otacza. Wiem, że będę robić wszystko, żeby moje życie trwało jak najdłużej. Zastanawiam się co spowodowało tę zmianę? Czuję jakbym znalazła sens w życiu. Nagle wszystko nabrało kolorów, jest inaczej, piękniej. Oczywiście nie jest idealnie, nic nie jest idealne i nigdy nie będzie. Ale jest lepiej, o wiele lepiej. Myślę pozytywnie. Z tego chyba cieszę się najbardziej.

To chyba widać?
Tu i tam, w środku, też.
Dobrze mi z tym.
Życie płynie dalej a szczęście miarowo się sączy.

Czyżby zmiana?

4 komentarzy

Nie chcę wykrakać, ale taką mam nadzieję…
Oby wszystko poszło tak, jak to sobie w mej małej głupiutkiej główce ułożyłam…

It’s not who I am.
I like to think that I’m normal.
I laugh.
I get mad.
I hurt.
I think guys suck sometimes.
But when you’re in the spot light everything seems good. Sometimes I feel like I have it worst cuz I always have to keep my guard up.
I dont know who to trust.
I dont know who wants to date me for who I am.
Or who wants to be my friend for who I REALLY am.

Życie.

8 komentarzy

Wszystko mnie przytłacza. Nic nie rozumiem. Kpiny, śmiechy, wytykanie palcami. Chamstwo. Gówniarstwo. Gnojówy z przerostem biustu nad czarką zwaną czaszką. Niesprawiedliwość. Mam tego dosyć. Ciągle ktoś mi sprawia przykrość. Niby tacy przyjaciele, a za plecami mówią „nie”. Nie widzę sensu w swoim życiu. Czuję się tak, jakby oni wszyscy próbowali mnie zniechęcić do tego, co tak kocham. Na razie rzeczywiście mnie to dołuje i przytłacza, mam różne dziwne, niepokojące myśli. Potrzebuję spokoju. Ale wiem, że się nie poddam. Nigdy się nie poddam. Za bardzo kocham to, co robię.
Tylko dlaczego w nikim nie mam oparcia? Wszyscy krytykują każdy mój ruch…

Zmiana?

2 komentarzy

Nie wiem jak to nazwać. Nie umiem. A jest to dla mnie ważne. Bardzo. Nie chcę, żeby to się skończyło. Chcę, żeby było tak już na zawsze, mimo wszystko. Chcę pomagać, zaufać, kochać. Chcę, żeby było dobrze. Jeszcze nigdy nie chciałam niczego tak bardzo, nigdy niczego tak mocno nie pragnęłam. Myślę o tym cały czas. Myślę. I uśmiecham się. Jestem weselsza. Nie myślę o złych rzeczach. Staram się. Zajmuję się tym. Myślę, co robić, by było jeszcze lepiej. Chcę się zaangażować. Chcę w to uwierzyć. W tak prostą rzecz. Ale tak trudno jest to zrobić. Chcę zacząć żyć. Chcę mieć choć odrobinę przyjemności z tego życia.

Ostatnio ciągle nasuwa mi się pytanie: czy człowiek kiedykolwiek może o sobie powiedzieć, że jest szczęśliwy? Przecież każdego dnia dochodzą nam nowe zmartwienia. Jak w tej sytuacji można być szczęśliwym? Często zastanawiam się czy ja kiedykolwiek będę szczęśliwa? Czy to możliwe? Miałam taki wspaniały weekend, spędziłam go z taką wspaniałą osobą. Tylko wróciłam do domu i już miałam zepsuty humor – przez tą osobę właśnie. Staram się nie brać tego wszystkiego do serca, naprawdę. Ale to trudne. Trudniejsze niż cokolwiek do tej pory. Nie umiem sobie poradzić i jestem z moimi problemami sama. Jest tylko jedna osoba, która nie odwraca się ode mnie w trudnych chwilach, jedyna, której zawsze mogę się wypłakać. To jedyna osoba, która nie zrobiła mi krzywdy. Czasami wydaje mi się, że jestem szczęśliwa gdy widzę słońce. Gdy nie ma chmur na niebie. Gdy jestem ze znajomymi, gdy się śmieję. Czasami gdy dostanę bukiet białych róż. Ale gdy tylko mam chwilę, żeby pomyśleć, żeby się nad czymś zastanowić, to zastanawiam się nad rzeczami przykrymi. I od razu się smucę. Szczęście. To takie uczucie, którego doświadczamy, gdy jest nam dobrze. Ale nigdy nie może być nam dobrze. Zawsze będziemy mieć problemy. Nawet malutkie.

13 komentarzy

Cały czas się staram. Naprawdę.
Za każdym razem. Za każdym razem od
nowa. I za każdym razem zostaję wyśmiana. Nikt nie rozumie. Nikt nie docenia. Nikt nie chce zrozumieć. Dlaczego tak jest? Dlaczego? Dlaczego nikt nie pomyśli co robi? Dlaczego wy wszyscy musicie ranić? I dlaczego to tak bardzo boli? Co zrobiłam źle? Co jest ze mną nie tak? Dlaczego ja zawsze mam takiego pecha? Dlaczego wszyscy naokoło są szczęśliwi, tylko nie ja? Choćby małe szczęście. Każdy ma powód do radości. Tylko nie ja. Dlaczego tak jest? Dlaczego pech mnie prześladuje? Dlaczego nie mogę zapomnieć? Dlaczego nie chcecie dać mi spokoju? Dlaczego w końcu nie zostawicie mnie w spokoju i nie odczepicie się wszyscy raz na
zawsze? Dlaczego przez was muszę cierpieć? Dlaczego tak bardzo was
nienawidzę? Dlaczego nienawidzę samej siebie? Czy to moja wina? Czy to moja wina, że ten cały świat jest taki okrutny? Dlaczego nikt mnie nie pokocha…? Czy ja naprawdę aż tak dużo wymagam? Ja chcę tylko prawdziwego uczucia. Dlaczego czuję się wykorzystywana? Dlaczego mam ochotę wam wszystkim przypierdolić? Dlaczego mam tego dosyć? Dlaczego milczę? Dlaczego się nie śmieję? Dlaczego już nie jestem taka jak kiedyś? Czy to przez to, co wydarzyło się miesiąc temu? Nie mogę sobie tego wybaczyć. Dlaczego to zrobiłam? Dlaczego to wciąż jest w mojej pamięci? Dlaczego to będzie tam tkwić na zawsze?
Dlaczego musiałam brać te tabletki? Dlaczego musiałam to zniszczyć?
Dlaczego musiałam zniszczyć coś, co było częścią nas? Dlaczego jesteśmy tacy nieodpowiedzialni? Dlaczego okazałeś się świnią? Jeden i drugi. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego ciągle chce mi się płakać? Dlaczego już nic mi się nie chce? Dlaczego mam tego dosyć? Dlaczego nikt mi nie chce pomóc? Dlaczego ciągle wszyscy wytykają mi błędy? Dlaczego nie
zapytają jak się czuję?

No tak było wesoło. Przyjechałyśmy z Karinką i Smyku już zdążył założyć się z Baszkiem o nestea, że Baszu się z nami nie przywita. Smykuś przegrał :P
Oglądamy wyścig, w którym jechał Dobijak.
Sikor: „Rodzyn ile dostaniesz, jak Dobija przyjedzie pierwszy?”
Rodzyn: 600PLN
po kilku okrążeniach Dobija spada na 6 albo 7 pozycję.
Sikor: „Świstu gwizdu premia w pizdu!”
Myślałam, że się wtedy posikam ze śmiechu!!!!!!
Wstajemy z opon, na ktorych siedziałyśmy z Kariną i słyszymy mechanika kogośtam: „dziewczyny macie brudne dupeczki, mogę wam otrzepać?”
Jeździłam sobie z Baszkiem na skuterze po torze. Pojechaliśmy do depo na samochodowy. I tylko zobaczyłam ochroniarza wychodzącego z kibla, chcieliśmy wrócić na kartingowy ale ktoś (i cholera nie pamiętam imion :D) zaczął nas lać wodą. No to spowrotem na samochodowy, przejechać się. I co? Ochroniarz już idzie w naszą stronę, no to my wpizdu ;]
No i już nie było odwrotu. Wróciłam cała mokra.
Zaczeliśmy latać z butelkami. Przyłączyli się: Fuchsik, Karinka, Masełko, Żabik, Słomiany, Bolek i jeszcze tam paru innych :P No laliśmy się dobre dwie godziny :D
O i pamiętam jak Słomiany wziął Żabę na ręce i wsadził go pod kran :D I jak strzeliłam Baszkowi butelką po zębach (nie wybacze sobię tego chyba do końca życia!) Potem przyszli czesi z wiadrami :D o matko jakie jajca były :D
A potem pojechaliśmy do hotelu, żeby się przebrać na kolację. Siedzimy u Baszka w pokoju…
Baszek: ” o cholera! mam portfel w kieszeni!!!!!”
Baszek wyjmuje mokry portfel :D, sklejone pieniądze, po prostu masakra :D
…..
Poszliśmy na kolację. Żaba ciągle znad talerza gapił się na Karinkę. Jakieś tematy, że ledwo mogłam przełknąć moje pierogi ze śmiechu :)
…..
Później wróciliśmy na tor, troche się tam pokręciliśmy (w międzyczasie była taka akcja: idziemy sobie do hotelu a obok nas przejeżdża samochód i facet mówi, żebyśmy nie chodzili po torze i okolicach po 23. Na to Słomiany(?):”a ja kurwa bede” no i facet coś tam zaczął chrzanić, a my sobie poszliśmy), potem pojechaliśmy z Baszkiem się przejechać (nie ma to jak małolaty, które dorwą się do samochodu:P). Zdziwiło mnie (Karinkę zresztą też :D) jak Baszek dobrze jeździ. (myślałam, że on tylko tak kozaczy…:P)
No i nagle widzimy światła samochodu :P No to uciekamy.
„Baszek zgaś światła!” No i super teraz traf po ciemku w ścieżkę w lesie! :P Zatrzymaliśmy się pod biurem i Karinka z Baszkiem schowali się w lesie, a ja ze Słomianym jakby nigdy nic stoimy sobie i gadamy przy samochodzie.
Potem jakaś akcja była z tym dziadem, co nas spisał (ten sam co nam mówił, żeby nie łazić po torze!).
Później poszliśmy do Fuchsiastego i Słomianego do domku, tam trochę posiedzieliśmy i pogadaliśmy.
……
następnego dnia:
cholera nie pamiętam wszystkiego, za dużo się działo.
Ale najlepiej pamiętam akcje:
a)siedzimy na trybunach i nagle coś zaczyna gilgotać Karinę po pięcie (Żaba schowany pod trybunami)
b)Siedzimy na trybunach i oglądamy wyścig, Baszek bierze wodę i leje Karinie po parasolu, Karina się broni i……trach :) parasol połamany !
c)Siedzimy na trybunach po wyścigu (ja i Masło), nad nami stoją Słomiany z Karinką. Gadamy sobie na luzie, jest tak przyjemnie, cicho, żadnych silników nie słychać. I nagle zrobiło mi się troche mokro. W pierwszej chwili nie widziałam co się dzieje, a potem wrzask Kariny „Baszeeeeeeeeeeek!”. Chamy przybiegły z butelkami i mi telefon zalały!!!!!!! :P
d)jedziemy z Żabą do hotelu (tego kurwa do końca życia nie zapomne! hahaha). No najpierw troche szarpnął jak zmieniał z jedynki na dwójkę. Wracamy z hotelu, Żaba przychamowuje przed zakrętem patrzy się w lewo i rusza. I nagle Baszek: „stóóóóóóóóóóóóóóóóóóój!!!!!!”, Żaba po hamulcach (dobrze, że mu się pedały nie pomyliły! hehe), patrzy w prawo a tam bus :D tak tuż przed nami. A ja na to bardz inteligentnie: „Ja pierdole.”, a Baszek: „Żaba, kretynie, zbiornik miałbyś w mordzie!…A ja? Jezu, w hondzie są słabe poduszki! „.
e) najlepsze zostawiłam na koniec:

1)wersja karinki:

„Michał (słomiany) poszedł się myć, ja siedziałam sobie z Danielem(Fuchsidłem) na łózku i gadaliśmy sobie spokojnie etc. no i w pewnej chwili z łazienki dobiegają głosy „kurwa, co za zboczeńce” – z Danielem popatrzyliśmy na siebie i się zaczeliśmy śmiac…. Gadamy sobie dalej no i znowu „(jakieś przekleństwo) co za pedały zboczone las mi z łazienki robią” – na to my z Danielem w śmiech. Michał wybiega z łazienki w ręczniku i mówi, że Baszek z Żabą las mu z łazienki robią: że wrzucają szyszki i żołędzie. Na to wpada do domku Baszek z Żabą i się śmieją. My z Danielem do łazienki wchodzimy a tam wszędzie szyszki etc.”
2)wersja Słomianego:

„Selma (22:14)
opisz mi szczegółowo jak to było z szyszkami pod prysznicem.
Słomiany (22:14)
zajebiście.kąpię się, nagle okno się otwiera, a ja mówie pedały jebane i nagle jebudu i huj szyszki i patyki napierdalają mi do łazienki. Jak wyszedłem to Żaba trzymał paluchy na oknie, a ja pierdolnąłem oknem i mu przytrzasnąłem. I powiedziałem: a ty kurwa kim jesteś???”

No i to by było na tyle, jeśli ktoś jeszcze coś pamięta, to niech wpisuje w komentarzach :P
pozdrawiam i dziękuję wszystkim za fantastyczny weekend :* :) trzeba to powtórzyć! :DDD


  • RSS