hymmm jak było? tak sobie :P
Nie będę opisywać całego wyścigu, powiem tylko, że jednen gnój ma już u mnie przerąbane (szybka jestem, co? :D).
Rozwaliłam sobie żebra w związku z czym stękam i jęczę (najgorzej jest ze spaniem bo nie mogę się położyć na plecach, nie mogę się położyć na lewym boku -właśnie tam tak bardzo mnie boli, na prawym też nie, bo wtedy kości z lewej strony jakimś dziwnym trafem mi się przestawiają…).
Zaraz wyjeżdżamy na wyścig do Lausitz (zajebiście boli mnie głowa ;/).

Uhhh a kompa bedę miała dopiero w poniedziałek ;/ echhh

Żegnam was :P
p.s. będę popylać z Karinką na piździku, więc będzie wesoło :)