No tak było wesoło. Przyjechałyśmy z Karinką i Smyku już zdążył założyć się z Baszkiem o nestea, że Baszu się z nami nie przywita. Smykuś przegrał :P
Oglądamy wyścig, w którym jechał Dobijak.
Sikor: „Rodzyn ile dostaniesz, jak Dobija przyjedzie pierwszy?”
Rodzyn: 600PLN
po kilku okrążeniach Dobija spada na 6 albo 7 pozycję.
Sikor: „Świstu gwizdu premia w pizdu!”
Myślałam, że się wtedy posikam ze śmiechu!!!!!!
Wstajemy z opon, na ktorych siedziałyśmy z Kariną i słyszymy mechanika kogośtam: „dziewczyny macie brudne dupeczki, mogę wam otrzepać?”
Jeździłam sobie z Baszkiem na skuterze po torze. Pojechaliśmy do depo na samochodowy. I tylko zobaczyłam ochroniarza wychodzącego z kibla, chcieliśmy wrócić na kartingowy ale ktoś (i cholera nie pamiętam imion :D) zaczął nas lać wodą. No to spowrotem na samochodowy, przejechać się. I co? Ochroniarz już idzie w naszą stronę, no to my wpizdu ;]
No i już nie było odwrotu. Wróciłam cała mokra.
Zaczeliśmy latać z butelkami. Przyłączyli się: Fuchsik, Karinka, Masełko, Żabik, Słomiany, Bolek i jeszcze tam paru innych :P No laliśmy się dobre dwie godziny :D
O i pamiętam jak Słomiany wziął Żabę na ręce i wsadził go pod kran :D I jak strzeliłam Baszkowi butelką po zębach (nie wybacze sobię tego chyba do końca życia!) Potem przyszli czesi z wiadrami :D o matko jakie jajca były :D
A potem pojechaliśmy do hotelu, żeby się przebrać na kolację. Siedzimy u Baszka w pokoju…
Baszek: ” o cholera! mam portfel w kieszeni!!!!!”
Baszek wyjmuje mokry portfel :D, sklejone pieniądze, po prostu masakra :D
…..
Poszliśmy na kolację. Żaba ciągle znad talerza gapił się na Karinkę. Jakieś tematy, że ledwo mogłam przełknąć moje pierogi ze śmiechu :)
…..
Później wróciliśmy na tor, troche się tam pokręciliśmy (w międzyczasie była taka akcja: idziemy sobie do hotelu a obok nas przejeżdża samochód i facet mówi, żebyśmy nie chodzili po torze i okolicach po 23. Na to Słomiany(?):”a ja kurwa bede” no i facet coś tam zaczął chrzanić, a my sobie poszliśmy), potem pojechaliśmy z Baszkiem się przejechać (nie ma to jak małolaty, które dorwą się do samochodu:P). Zdziwiło mnie (Karinkę zresztą też :D) jak Baszek dobrze jeździ. (myślałam, że on tylko tak kozaczy…:P)
No i nagle widzimy światła samochodu :P No to uciekamy.
„Baszek zgaś światła!” No i super teraz traf po ciemku w ścieżkę w lesie! :P Zatrzymaliśmy się pod biurem i Karinka z Baszkiem schowali się w lesie, a ja ze Słomianym jakby nigdy nic stoimy sobie i gadamy przy samochodzie.
Potem jakaś akcja była z tym dziadem, co nas spisał (ten sam co nam mówił, żeby nie łazić po torze!).
Później poszliśmy do Fuchsiastego i Słomianego do domku, tam trochę posiedzieliśmy i pogadaliśmy.
……
następnego dnia:
cholera nie pamiętam wszystkiego, za dużo się działo.
Ale najlepiej pamiętam akcje:
a)siedzimy na trybunach i nagle coś zaczyna gilgotać Karinę po pięcie (Żaba schowany pod trybunami)
b)Siedzimy na trybunach i oglądamy wyścig, Baszek bierze wodę i leje Karinie po parasolu, Karina się broni i……trach :) parasol połamany !
c)Siedzimy na trybunach po wyścigu (ja i Masło), nad nami stoją Słomiany z Karinką. Gadamy sobie na luzie, jest tak przyjemnie, cicho, żadnych silników nie słychać. I nagle zrobiło mi się troche mokro. W pierwszej chwili nie widziałam co się dzieje, a potem wrzask Kariny „Baszeeeeeeeeeeek!”. Chamy przybiegły z butelkami i mi telefon zalały!!!!!!! :P
d)jedziemy z Żabą do hotelu (tego kurwa do końca życia nie zapomne! hahaha). No najpierw troche szarpnął jak zmieniał z jedynki na dwójkę. Wracamy z hotelu, Żaba przychamowuje przed zakrętem patrzy się w lewo i rusza. I nagle Baszek: „stóóóóóóóóóóóóóóóóóóój!!!!!!”, Żaba po hamulcach (dobrze, że mu się pedały nie pomyliły! hehe), patrzy w prawo a tam bus :D tak tuż przed nami. A ja na to bardz inteligentnie: „Ja pierdole.”, a Baszek: „Żaba, kretynie, zbiornik miałbyś w mordzie!…A ja? Jezu, w hondzie są słabe poduszki! „.
e) najlepsze zostawiłam na koniec:

1)wersja karinki:

„Michał (słomiany) poszedł się myć, ja siedziałam sobie z Danielem(Fuchsidłem) na łózku i gadaliśmy sobie spokojnie etc. no i w pewnej chwili z łazienki dobiegają głosy „kurwa, co za zboczeńce” – z Danielem popatrzyliśmy na siebie i się zaczeliśmy śmiac…. Gadamy sobie dalej no i znowu „(jakieś przekleństwo) co za pedały zboczone las mi z łazienki robią” – na to my z Danielem w śmiech. Michał wybiega z łazienki w ręczniku i mówi, że Baszek z Żabą las mu z łazienki robią: że wrzucają szyszki i żołędzie. Na to wpada do domku Baszek z Żabą i się śmieją. My z Danielem do łazienki wchodzimy a tam wszędzie szyszki etc.”
2)wersja Słomianego:

„Selma (22:14)
opisz mi szczegółowo jak to było z szyszkami pod prysznicem.
Słomiany (22:14)
zajebiście.kąpię się, nagle okno się otwiera, a ja mówie pedały jebane i nagle jebudu i huj szyszki i patyki napierdalają mi do łazienki. Jak wyszedłem to Żaba trzymał paluchy na oknie, a ja pierdolnąłem oknem i mu przytrzasnąłem. I powiedziałem: a ty kurwa kim jesteś???”

No i to by było na tyle, jeśli ktoś jeszcze coś pamięta, to niech wpisuje w komentarzach :P
pozdrawiam i dziękuję wszystkim za fantastyczny weekend :* :) trzeba to powtórzyć! :DDD