Cały czas się staram. Naprawdę.
Za każdym razem. Za każdym razem od
nowa. I za każdym razem zostaję wyśmiana. Nikt nie rozumie. Nikt nie docenia. Nikt nie chce zrozumieć. Dlaczego tak jest? Dlaczego? Dlaczego nikt nie pomyśli co robi? Dlaczego wy wszyscy musicie ranić? I dlaczego to tak bardzo boli? Co zrobiłam źle? Co jest ze mną nie tak? Dlaczego ja zawsze mam takiego pecha? Dlaczego wszyscy naokoło są szczęśliwi, tylko nie ja? Choćby małe szczęście. Każdy ma powód do radości. Tylko nie ja. Dlaczego tak jest? Dlaczego pech mnie prześladuje? Dlaczego nie mogę zapomnieć? Dlaczego nie chcecie dać mi spokoju? Dlaczego w końcu nie zostawicie mnie w spokoju i nie odczepicie się wszyscy raz na
zawsze? Dlaczego przez was muszę cierpieć? Dlaczego tak bardzo was
nienawidzę? Dlaczego nienawidzę samej siebie? Czy to moja wina? Czy to moja wina, że ten cały świat jest taki okrutny? Dlaczego nikt mnie nie pokocha…? Czy ja naprawdę aż tak dużo wymagam? Ja chcę tylko prawdziwego uczucia. Dlaczego czuję się wykorzystywana? Dlaczego mam ochotę wam wszystkim przypierdolić? Dlaczego mam tego dosyć? Dlaczego milczę? Dlaczego się nie śmieję? Dlaczego już nie jestem taka jak kiedyś? Czy to przez to, co wydarzyło się miesiąc temu? Nie mogę sobie tego wybaczyć. Dlaczego to zrobiłam? Dlaczego to wciąż jest w mojej pamięci? Dlaczego to będzie tam tkwić na zawsze?
Dlaczego musiałam brać te tabletki? Dlaczego musiałam to zniszczyć?
Dlaczego musiałam zniszczyć coś, co było częścią nas? Dlaczego jesteśmy tacy nieodpowiedzialni? Dlaczego okazałeś się świnią? Jeden i drugi. Dlaczego czuję się winna? Dlaczego ciągle chce mi się płakać? Dlaczego już nic mi się nie chce? Dlaczego mam tego dosyć? Dlaczego nikt mi nie chce pomóc? Dlaczego ciągle wszyscy wytykają mi błędy? Dlaczego nie
zapytają jak się czuję?