selma blog

Twój nowy blog

hym….

1 komentarz

Miałam taką fajną akcję na wyścigach w Poznaniu: tatuś mówi do mnie w środę ok. godz. 16 „No chodź, podejdziemy do tej dziewczyny co tam siedzi, ja słyszałem od paru osób, że ona jeździ na gokartach, to możemy się popytać, dowiedzieć….” Odpowiedź Selmy: „No doooooobra, ale ty się pytasz, ja się nie odzywam”. Pamiętam, że widziałam ją w Brnie. A wcześniej jakoś takoś nie.
No i była taka akcja, że we czwartek to już wszędzie jeździłysmy na skuterze. No wogóle były mniezłe jazdy, mało tego dupka Jonasa Karinka nie rozjechała….buhehehehe…ale teraz wszyscy nas rozpoznaja po tym skuterze…:D

Nie jestem zabawiaczką waszych przeciętnych mózgów. Kiedy wstaję rano i wychodzę na balkon, wiecie co widzę? Ludzkość, która podupada. Amerykanizację gospodarki. Azbest. Zanieczyszczone CV. Otyłość, nadwagę. Koniec ludzkości.

Zbliżało się piękne majowe południe. Wiosenny żar lał się z bezchmurnego nieba i nawet jeden listek nie drgnął na drzewach Stumilowego Lasu. Kłapouchy, Tygrysek, Królik i Prosiaczek w cieniu rozłożystego dębu kończyli właśnie pierwszy czteropak BYX-ów SUPER POWER STRONG, rewelacyjnego odkrycia ostatniego sezonu, gdy na horyzoncie pojawił się Prosiaczek.
- Sie macie defty – zagadnął.
- Cze Prosiak – leniwie odpowiedział Puchatek.
- Daj który ściągnąć wira, bo od tego kurewskiego upału robią mi się mroczki przed gałami…
- Hir ju ar- Królik podał prawie opróżnioną butelkę boskiego nektaru.
- O ja pierdolę, coraz więcej dodają siary do tego gówna – zabulgotał Prosiaczek łapczywie przelewając zawartość flaszki do gardła.
- Ty tu, kurwa nie rezonuj – napomniał go Tygrysek – Królik musiał zastawić drugą nerkę w Zakładzie Patologii Społecznej, by była kasiuta na śniadanie. Ta bicz Babajaga nie chce kopsać towaru na krechę.
- O faken, ty Królik niedługo będziesz cały z długów – zaśmiał się wieśniacko Prosiaczek.
- Dobra piździelce, kasa się zara skończy, a do wieczora daleko – odpalił Królik i cała brygada popadła w ponure milczenie.
- Zerżnąłbym jakiś towar – nagle oświadczył Kłapouchy – chodzę tak napalony, że przeleciałbym nawet Zombie-gófera, gdybym pamiętał gdzie go zakopaliśmy. Co się tak kurwa gapicie? Żartuję ofkors, ale z krzyża bym spuścił – dodał z krzywym uśmiechem widząc spojrzenia przyjaciół. Wiosna w końcu jest, nie?!
- „Laski, laski roztańczone. Rozkładają nogi jak szalone…” – zanucił rozmarzony Prosiaczek.
- Można by zabajerzyć Kangurzycę, zad ma co prawda jak stodoła, ale lepszy byle cyc niż nic – rzucił pomysł Tygrysek
- Ty się kurwa lepiej nie wychylaj men. Pamiętacie jak nas zbluzgała od tych, no denege… degene… ratów, gdy Maleństwo przyjebało w drzewo na widok pasiastego? – zgasił go Królik.
- To może Babajaga… – kontynuował desperacko Tygrysek, lecz dalsze wywody przerwało mu ogólne zakrztuszenie się winem reszty towarzystwa.
-Padło ci na ten głupi łeb, chcesz nas zabić debilu? To taka sama przyjemność jak wyruchanie niedźwiedzia gryzzli – wykrztusił w końcu Kłapouchy.
- I mniej więcej takie samo ryzyko – dodał Puchatek.
-Veni, vidi, viva zwei! Aj`w got de ajdija – zawieśniaczył radośnie Prosiaczek, któremu spożyty byk ożywił ciało i umysł. – Wykorzystamy tę małą ciotę, Krzysia – oświadczył, co zaowocowało kolejnym masowym zakrztuszeniem.
- Kolejny ochujał z gorąca – skomentował Kubuś – wolałbym się do końca życia brandzlować, niż dotknąć tego nażelowanego pedzia.
- Nie będziemy go dymać – odparł w natchnieniu Prosiaczek. Zmusimy gnoja do przyprowadzenia kilku napalonych małolat ze szkoły. Będzie balet. Ty, Królik i Tygrysek lećcie po soki za resztę szmalu, a my idziemy poszukać maderfakera.
Przyjaciele bez trudu znaleźli Krzysia opalającego się nieopodal białego pedalskiego płotka.
- Się masz parówo – rozpoczął konwersację Prosiaczek, a Kłapouchy zwyczajowo wypłacił mu blachę. – Buźka cię nie boli? Bo zdaje się wczoraj byłeś u tego starego zboczka Pana Sowy?
- Nie, dziękuję, czuję się świetnie odparł wesoło Krzyś. A co u was chłopaki, przyszliście się pobawić? Mam nowe remiksy Justów…
- Siatap, maderfaker – brutalnie przerwał mu Puchatek serwując dodatkowo sójkę w bok.
- Słuchaj gnoju z kupą gówna na głowie, bo powiem tylko raz. Masz w try miga przyprowadzić jakieś fajne laski ze swojej szkoły, urządzimy dżamprez. Albo będziesz głównym bohaterem programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie” – sprawnie wyłuszczył sprawę Prosiaczek, zaś Kłapouchy dla podkreślenia wagi sytuacji strzelił Krzysia w ucho.
- Łaaa, co ja wam zrobiłem? Ciągle się czepiacie – zaczął chlipać Krzyś – Nie mogę przyprowadzić koleżanek, bo nasza Pani Dyrektor wszystkie ostrzegła przed wami.
- A to bicz – mruknął Kubuś.
Miś zaczął marszczyć czoło, co było nieomylnym znakiem intensywnych procesów intelektualnych. – On ma na chacie prawie nowy sprzęt stereo – oświadczył w końcu.
- No i…? – zaciekawił się Kłapouchy, lecz Prosiaczek już się połapał.
- Rozkmina jest taka: pogoni ten sprzęt na stadionie i nakręci profesjonalistki. Słyszysz pipo? Jedna ma być brunetką z małym jędrnym biustem, druga blondyną z wielkimi melonami.
- Well, i niech jedna będzie w długich skórzanych butach – dodał Kłapouchy. To dla Królika, może mu w końcu stanie. A my wracajmy, bo tamci dwaj już pewnie odpalają siarkofruty.
Upalny dzień zmieniał się zwolna w pogodną noc, a Krzysia wcąż nie było widać. Kaucjowane butelki po „HERACLES – Classic Płońsk Aperitif” walały się po całej polanie. Prosiaczek pogodnie gaworząc łaził na czworaka w kółko, Królik, jak zwykle zarzygany od góry do dołu po puszczeniu paru pawi na wieloryba, pogrążył się w stanie błogiej nirwany. Reszta przyjaciół w pozycji horyzontalnej zastanawiała się nad niesubordynacją Krzysia.
- Oberwę mu łeb i nasram do szyi – wycharczał Kłapouchy.
- Napakujemy mu w dupę worek żołędzi i poczęstujemy nim dziki – wtórował mu Tygrys.
- A gdzie znajdziesz teraz żołędzie? – zainteresował się Puchatek
Dyskusję przerwało wkroczenie na polanę trzech postaci, z których dwie okazały się mocno umalowanymi dajkami w krótkich spódniczkach i długich świecących butach na koturnach. Kłapouchy, Tygrysek i Kubuś zerwali się na równe nogi, przy okazji podnosząc do pionu Prosiaczka. Puchatek zawołał też na Królika:
- Kobiety są…
- …gorące – odpowiedział Królik i otworzył oczy.
- Hallo boys – dziewczyny zamachały rękami. – Słyszałyśmy, że lubicie ostra zabawę – powiedziała jedna z nich, wyglądająca jak Britney Spears (tyle, że z większym biustem).
- That`s right, baby – szarmancko zawieśniaczył Tygrysek, ocierając łapą zaśliniony pysk, zaś nieopodal stojący Prosiaczek zaczął rytmicznie manipulować w swoich żółtych bermudach.
- Zwykle nie pracujemy w terenie, ani ze zwierzakami… zaśmiała się brunetka.
- W rzeczy samej, tak nas tutaj nazywają, mruknął Kłapouchy i zasyczał w stronę Krzysia – Już nas sprzedałeś gnoju? Spadaj, potem się policzymy.
- Ale Krzyś był taki wspaniały, dlatego przyszliśmy. My też mamy swoje potrzeby – dodała blondyna. – Jestem Melanie B., dla znajomych Mela.
- A ja jestem Melanie C, choć także bi – zaśmiała się druga. To co chłopcy, chcecie po kolei, czy wespół zespół? – zapytała z nutą profesjonalnego zainteresowania. Słysząc to, Królik w przypływie mistycznego transu upadł na kolana i rzekł składając ręce – Panie pobłogosław te dary, które będziemy spożywać…
- Napijecie się alpagi, dziewczyny? – spytał Tygrysek
- Chętnie, ale zostaw trochę na potem, do przepłukania ust. – odpowiedziała Mela B, a Królik tylko ekstatycznie zacisnął powieki.
- Bierzesz w tyłek? – rzeczowo zwrócił się do blondyny Kłapouchy.
- Głównie w tyłek, słodziutki – odparła z kuszącym uśmiechem.
Podhecowany osioł pomyślał, że w sumie taką apetyczną cycatkę mógłby na koniec zjeść…
Prosiaczek nie przerywając manipulacji w spodenkach szepnął do Kubusia:
- Ta Mela C ma strasznie owłosione nogi, mogłaby je ogolić.
- Nie marudź. Owłosione laski są bardziej namiętne – odpowiedział Puchatek z miną znawcy.
- No co jest panowie? Lecimy w kolejarza z podmianą, czy odstawiamy tu Wersal? – Kłapouchy zaczął tracić cierpliwość. – Czas to pieniądz.
- Niech zaczynają Prosiak i Królik – zawyrokował Tygrysek – Prosiak jest już zresztą gotowy – dodał patrząc na imponujący namiot z żółtych bermudów. Królik objął Melę C, Prosiaczek wziął pod rękę Melę B i cała grupka raźno oddaliła się w stronę pobliskich krzaków, zaś reszta przyjaciół z nową energią zaczęła pokrzepiać się resztkami markowego produktu Baby Jagi ?. Miłą biesiadę przerwał jednak straszny krzyk i po chwili z krzaków wyskoczył golusieńki Prosiaczek. Oczy miał wielkie jak spodki z wizji agenta specjalnego Foxa Muldera.
- boo…nnnaammmaaaaa – Prosiaczek był w ciężkim szoku i dopiero solidna porcja wina wlana do gardła przywróciła mu względną równowagę wewnętrzną.
- Co się stało temu nieszczęsnemu skurwielowi? – nie mógł się nadziwić Puchatek.
- Nic, to szok pierwszego kontaktu, hehehehe. Daj se już na luz koleś i nawijaj – powiedział Tygrysek odbierając Prosiaczkowi prawie puste szkło. – Wymiękłeś, na widok gołej dupy, wiracho?
- Idź w chuj – odpowiedział słabym, choć przytomnym głosem Prosiaczek – też byś wymiękł. Poszliśmy w krzaki i ona mnie rozebrała, kucnęła, wzięła do buzi, a potem zdjęła stanik i było po prostu przepięknie i gdy jej pomagałem zdjąć spódniczkę przed nosem wyskoczył mi jej fajfus. Ona miała fajfusa! Na sztorc i to większego od mojego! Dalej nie pamiętam, chyba krzyczałem. Dajcie jeszcze wina.
- To ten mały cwel Krzyś! – darł się Kłapouchy. Kogo ta parówa przyprowadziła! Niech tylko gnoja dorwę!
- Trzeba złapać te dwie pokręcone cioty i zrobić im jazdę – gorączkował się Kubuś. – Chcę widzieć jak wiszą na własnych flakach! Poślemy po paru czarnuchów z palnikami!
Brygada rzuciła się w mrok lasu, lecz odnaleźli tylko związanego, zakneblowanego i całego obsikanego Królika. Ten nigdy nie powiedział co wydarzyło się tamtego wieczoru, zasłaniając się trwałą amnezją i bardzo denerwowały go pytania o szczegóły. Nikt zresztą nie miał zbyt wielkiej ochoty wracać do tematu.

from: http://www.jeja.pl

tylko się nie brechtajcie za głośno, bo sąsiadów pobudzicie:)

Anioł…

Brak komentarzy

Ja byłam w ciemności
Ty przybyłeś z jasności
Dlaczego mnie wybrałeś
Innej nie miałeś
Zabić się chciałam
Lecz drugą szansę dostałam
Me zamiary chciałeś zniweczyć
I postanowiłeś mnie uleczyć
Byłam pogrążona
Życiem znużona
Tak jak wielu
Podążałam bez celu
Powiedz czy mogę
Wkroczyć na dobrą drogę
Ja jestem z ciemności
Mam w sobie wiele złości
Mówisz że jestem jasnością
Choć ranię Cię mą podłością
Z serca żal wymazałeś
I jasność pokazałeś
Dałeś mi natchnienie
I zabrałeś cierpienie
Dzięki Tobie
Znalazłam coś w sobie
Jak łza w mym oku
Chcę być u Twego boku

Niedawno wróciłam z Red Bull Monstairs….Ludzie było bossssssssko…..porozsyłałam trochę filmików (ale tylko te naj)…
Było z-a-j-e-b-i-ś-c-i-e…
Ups… chyba pojawia się kolejne słowo, którego nadużywam (po „wszyscy” i „foch”)
Karolku…nie wiem….

W Twych rękach
staję się obojętna uczuciom
aby nie płakać
aby nie czuć bólu
aby móc przełknąc gorzki smak łez
aby… żyć

W Twych rękach umiera wiara
we wszytsko co dobre,
bo gdy patrzę na Ciebie
czuję tylko nienawiść
czuję tylko Twą złość na cały świat
i jad z Twych ust,
który sieje tylko zniszczenie

Chodź ze wszystkich sił
staram się
aby Cię nie zezłościć
abyś nie miał powodu do krzyku
Ty jednak zawsze wygrywasz…
Ty jednak zawsze zabijasz mnie od środka

Jesteś dobry, lecz dla innych
nigdy dla mnie…
jesteś uczuciowy, lecz wobec mnie
gruboskórny
ja nigdy nie znałam Ciebie takiego
jakim jesteś dla innych

Zauroczenie, którego smak czuć
lecz głód pozostaje
zauroczenie, które tłamsi, okłamuje i mami
tym co nigdy nie nadejdzie…

Z kąta w kąt,
spojrzenie przelotne
w myślach Ty
wciąż Ty
i niepewność
czy tylko ja to czuję?

Chciałabym usłyszeć z Twych ust
TE wielkie słowa
chciałabym…
lecz boje się żyć marzeniami
lecz i bez nich tak trudno

Czy nadzieja jest słuszna?
Czy ma ona w czymś poparcie?
Czy to tylko jakaś cząsta mnie
zagłusza głos rozsądku
który już kiedyś powiedział
NIE

Odpowiedz, daj znak…
bo ja tylko chcę żyć i umierać dla Ciebie

I’m tugging at my hair
I’m pulling at my clothes
I’m trying to keep my cool
I know it shows
I’m staring at my feet
My checks are turning red
I’m searching for the words inside my head

I’m feeling nervous
Trying to be so perfect
Cause I know you’re worth it
You’re worth it
Yeah

If I could say what I want to say
I’d say I wanna blow you… away
Be with you every night
Am I squeezing you too tight
If I could say what I want to see
I want to see you go down
On one knee
Marry me today
Yes, I’m wishing my life away
With these things I’ll never say

It don’t do me any good
It’s just a waste of time
What use is it to you
What’s on my mind
If ain’t coming out
We’re not going anywhere
So why can’t I just tell you that I care

What’s wrong with my tongue
These words keep slipping away
I stutter, I stumble
Like I’ve got nothing to say

Yes I’m wishing my life away with these things I’ll never say
If I could say what I want to say
I’d say I wanna blow you…away
Be with you every night
Am I squeezing you too tight
If I could say what I want to see
I want to see you go down
On one knee
Marry me today
Yes, I’m wishing my life away
With these things I’ll never say
These things I’ll never say

Reguła

3 komentarzy

..kocham Cię..

to mówi się
dwa razy w
życiu, bo

raz to największy błąd,
jaki
się popełni, a
drugi
to największe szczęście,
jakie czeka na
człowieka…

kocham
drugi w życiu
raz

za pierwszą bilę
kawę też czarną

i dużo bitej śmietany
łyżeczkę długą
i słomkę…
czarną też!!

za pana Kościuszko
uśmiechniętego nocą
czrną

za mocno trzepocące
serducho
otulone
Tobą – pierzynką cieplutką
wtedy i
za to że chwyciłeś
dłoń mą

czarne rękawiczki w kieszeni,
by czuć
ciepło bliżej
potrzebne nam
tak bardzo

za utwór w czarnym radio i
w samochodzie
czarnym
i spacer
wzdłuż gwieździstego
nieba czarnego

od tamtej chwili tam

tam zostałam

Czarno to widzę…
przyszłość bez Ciebie

[*][*][*]

Brak komentarzy

I’m so tired of being here
suppressed by all of my childish fears
and if you have to leave
I wish that you would just leave
because your presence still lingers here
and it won’t leave me alone

these wounds won’t seem to heal
this pain is just too real
there’s just too much that time cannot erase

when you cried i’d wipe away all of your tears
when you’d scream i’d fight away all of your fears
and i’ve held your hand through all of these years
but you still have all of me

you used to captivate me
by your resonating light
but now i’m bound by the life you left behind
your face it haunts my once pleasant dreams
your voice it chased away all the sanity in me

these wounds won’t seem to heal
this pain is just too real
there’s just too much that time cannot erase

when you cried i’d wipe away all of your tears
when you’d scream i’d fight away all of your fears
and i’ve held your hand through all of these years
but you still have all of me

i’ve tried so hard to tell myself that you’re gone
and though you’re still with me
i’ve been alone all along…


  • RSS